Firma może sprzedawać coraz więcej, pozyskiwać nowych klientów i wykazywać zysk, a jednocześnie mieć problem z terminowym regulowaniem zobowiązań.
Dlatego kontrola płynności finansowej powinna być jednym z podstawowych elementów zarządzania firmą.
Nie wystarczy wiedzieć, ile firma sprzedała.
Trzeba również wiedzieć: ile pieniędzy klienci jeszcze nie zapłacili.
Warto regularnie przeglądać:
Przychód, którego klient jeszcze nie zapłacił, nie finansuje wynagrodzeń ani podatków.
Najprostszy plan płynności nie musi być skomplikowany.
Wystarczy zestawić przewidywane wpływy i wydatki na najbliższe tygodnie.
Po stronie wydatków powinny znaleźć się między innymi: wynagrodzenia, ZUS, podatki, raty, leasingi, czynsz i większe płatności dla dostawców.
Dzięki temu wcześniej można zauważyć moment, w którym może pojawić się niedobór gotówki.
Towar na magazynie jest majątkiem firmy.
Ale faktury nie zapłacisz pudełkiem stojącym na półce.
Nadmierne zapasy mogą pochłonąć dużą część kapitału przedsiębiorstwa.
Zakup dużego środka trwałego za całą dostępną gotówkę może sprawić, że firma kilka tygodni później nie będzie miała pieniędzy na VAT czy wynagrodzenia.
Przy inwestycjach warto zawsze sprawdzić ich wpływ na płynność.
To jedno z najważniejszych rozróżnień.
Firma może być rentowna i jednocześnie nie mieć pieniędzy.
Może również chwilowo posiadać dużo gotówki i ponosić straty.
Dlatego nie oceniaj sytuacji przedsiębiorstwa wyłącznie na podstawie stanu rachunku bankowego.
Firma powinna mieć określony poziom gotówki, poniżej którego zapala się lampka ostrzegawcza.
Nie ma jednej kwoty dobrej dla wszystkich.
Innego bufora potrzebuje mała firma usługowa, a innego przedsiębiorstwo zatrudniające kilkadziesiąt osób.
Księgowość może być czymś więcej niż narzędziem do wyliczenia podatku.
Z należności, zobowiązań, kosztów i wyników można wyciągnąć informacje potrzebne do zarządzania przedsiębiorstwem.
Warunek jest jeden: trzeba do tych danych zaglądać przed pojawieniem się problemu, a nie po nim.